Ola
Ola urodziła się 12 września 2007 roku i już tego samego dnia stała się najważniejsza w naszym życiu. Od tego dnia wszystko co robiliśmy było podporządkowane Oli i jej wymaganiom. A wymagania nie były małe, nieprzespane noce i zero czasu dla siebie, to był standard. Żartowaliśmy sobie nawet na ten temat, mówiąc, że nasze życie "po 12 września" 2007 zmieniło się jak Świat po 11 września 2001. Jednak pomimo wszystkich niedogodności związanych z posiadaniem małego dzidziusia byliśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie. Wszyscy rodzice wiedzą jakie to uczucie.
Nasze szczęście trwało do 17 października 2008 roku, kiedy dowiedzieliśmy się, że Ola jest chora na mukowiscydozę.
Wcześniej, słuchając informacji na temat nieuleczalnie chorych dzieci, wielokrotnie próbowaliśmy wyobrazić sobie uczucia rodziców. Wydawało nam się wówczas, że potrafimy wyobrazić sobie, co tacy ludzie czują. Niestety 17 października okazało się, że nie mieliśmy pojęcia jakie to uczucie. Nie mieliśmy pojęcia jaki to ogrom żalu i rozpaczy. Tego nie zrozumie już żaden rodzic, który się w takiej sytuacji nie znalazł. Dowiedzieć się, że własna córeczka jest chora na nieuleczalną chorobę, która przyniesie jej w życiu wiele cierpienia i doprowadzi prawdopodobnie do przedwczesnej śmierci. Straszne.
Dziś potrafimy już w miarę normalnie funkcjonować, chociaż smutek cały czas pozostał. Żyjemy jednak dniem dzisiejszym oraz nadzieją na postęp w medycynie. Ola jest w doskonałym stanie, wcale nie wygląda na chorą, jest wesoła, doskonale się rozwija i przysparza nam codziennie mnóstwo radości. Mamy jednak ciągle świadomość, że siedzi w niej podstępne choróbsko, które tylko czeka, żeby zaatakować, które z czasem zacznie degradować jej narządy i powodować cierpienia w jej życiu. Naszym zadaniem jest za wszelką cenę spowolnić destrukcyjne działania choroby poprzez zapewnienie Oli najlepszej opieki na jaką nas stać i żyć nadzieją na jak najszybsze wynalezienie leku leczącego przyczynę mukowiscydozy.
Mamy nadzieję, że to się stanie wkrótce. Mamy nadzieję, że kiedyś Ola będzie mogła normalnie żyć.
Mamy nadzieję...


